Decyzje bez schematów: odpad, produkt i realne korzyści dla środowiska

Czy odpad zawsze musi być odpadem? Coraz więcej projektów pokazuje, że w gospodarce obiegu zamkniętego kluczowe znaczenie ma zdrowy rozsądek, a nie zero-jedynkowe podejście do przepisów. W artykule pokazuję praktyczne przykłady z 2025 roku, w których odpady stały się produktami, oraz wyjaśniam, jak zmienia się podejście administracji do ochrony środowiska i decyzji dotyczących polepszaczy gleby.

Ciekawostka – w naszym odpadowym grajdołku pojawia się więcej zrozumienia między przedsiębiorcami a urzędnikami. Skąd taka ocena? Z analizy projektów, jakie zamknęliśmy ostatnio

W 2025 było to kilkadziesiąt zadań w stylu odpad -> produkt. Gros z tego to oczywiście prace nad polepszaczami gleby z decyzją MRiRW.

Na szybko licząc, decyzje jakie wydano naszym klientom to jakieś 25% wszystkich decyzji, jakie MRiRW wydało w kategorii polepszaczy gleby. Oprócz tego są jeszcze zezwolenia na przetwarzanie lub pozwolenia na wytwarzanie odpadów, decyzje środowiskowe – czyt. zwykła, szara odpadowa rzeczywistość.

Co ciekawe, dostrzegam, że administracja coraz częściej rozumie, że:

  1. Można wprowadzać do obrotu nawet to, co budzi pewne wątpliwości co do bezpieczeństwa. Bo tu nie chodzi o to, by wszyscy byli świętsi od papieża. A o to, by przynosić więcej korzyści niż szkód. I to jest zdroworozsądkowe podejście!
  2. Można po prostu przestać wytwarzać odpady – zamiast pozbywać się substancji, można je wykorzystać do wytwarzania czegoś cennego – i to jeszcze w miejscu wytwarzania. Czyli chodzi o to, by nie dopuścić do uznania wartościowych substancji za odpad (a nie o to, by wszystko klasyfikować jako odpad, żeby potem uzyskać dodatkową stertę kwitów, która pozwoli dopiero zmienić status odpadu na powrót na produkt). To logiczne i potrzebne.

Oczywiście nadal trafiają się też i niefortunne przypadki, gdzie zderzamy się z urzędowym betonem… ale dziś chcę napisać o jaskółkach zmiany na lepsze. Nawet jeśli są rzadkie, to są cenne, więc trzeba to promować.

2025 – najciekawsze projekty 

Było tego sporo i różnorodnie, ale dziś będzie tylko o dwóch. Jeden dotyczy recyklingu tworzyw sztucznych (tak, tam też można nawiązać współpracę z rolnictwem!), a drugi to duża energetyka biomasowa i sposób na nadanie drugiego życia popiołom.

Projekt #1

Polepszacz gleby z osadów z zakładu recyklingu tworzyw sztucznych (m.in. folie rolnicze). Osad z płukania folii zawiera duże ilości organiki (i razem z nią NPK i inne), a to dobre dla gleby. Producent zastosował też dodatkową stabilizację, żeby wydłużyć przydatność produktu do użycia.

Problem:

No przecież w takim osadzie może być kupa mikroplastiku z tych folii – c’nie? Czyli po co to w ogóle wprowadzać do obrotu (bo czy mamy za mało plastiku wszędzie dookoła!?)?

Rozwiązanie:

Choć jest to sensowna wątpliwość, to jej nie podzielam – tu producent naprawdę się postarał i zastosował metody pozwalające przechwycić i usunąć te zanieczyszczenia, zanim osady trafią do wytwarzania polepszacza.

Problem #2:

No dobra, może i producent się stara, ale co jeśli jednak coś się przeciśnie? Wraca więc pytanie: po co w ogóle robić z tego polepszacz? Niech ten odpad trafi gdzie indziej, gdzie ktoś zrobi z nim porządek, a nie syf w ziemię.

Rozwiązanie #2:

Szanuję, że ktoś tak może myśleć, ale to jeszcze nie jest powód, żeby zakazać stosowania w ogóle. To jest co najwyżej powód, żeby znaleźć takie zastosowanie, gdzie zagrożenia są bardzo małe w porównaniu do korzyści, jakie wynikają z zastosowania.

Np. zgadzam się, że wprowadzanie zanieczyszczeń na pola uprawne razem z polepszaczem może boleć ponad miarę (bo o żywność, która tam powstanie, trzeba przecież dbać!). Ale co powiesz na zastosowanie takiego polepszacza przy nawożeniu roślin ozdobnych (rabaty, klomby, trawniki itd.)? Przecież i tak stosuje się tam całą masę geosyntetyków i innych tworzyw sztucznych.

blank

Zdjęcie 1. Przykład zastosowania geosysntetyków m.in. z tworzyw sztucznych. Tu chodzi o stworzenie warstwy antyerozyjnej, która pomoże też rozwijać się roślinom. Można być wrogiem plastiku. Ale trzeba przyznać, że swoją robotę robi. Źródło zdjęcia.

blank

Zdjęcie 2. Inny przykład geosyntetyków stosowanych m.in. dla stworzenia warunków do rozwoju roślin poza uprawami roślin przeznaczonych do spożycia. Źródło zdjęcia.

Te tworzywa na pewno zostawiają po sobie w glebie różne „pyszności”… ale są przy okazji na tyle korzystne i użyteczne, że praktycznie wszyscy stosujemy je (i to masowo!). To dlaczego polepszacz miałby być gorszy – tym bardziej że nie ma dowodów na to, że te podejrzewane zanieczyszczenia tam (są tylko obawy co do tego)?

Dlatego cieszę się, że udało się wypracować porozumienie. Polepszacz został pozytywnie zaopiniowany i uzyskał pozwolenie od MRiRW – z zaznaczeniem, że można z niego korzystać tylko w uprawach ozdobnych lub przy rekultywacji gruntu. To naprawdę wystarczy. Bo to już bardzo duży wkład w gospodarkę obiegu zamkniętego.

To też dobry przykład tego, jak zwiększa się świadomość ochrony środowiska.

Przypominam: w ochronie środowiska nie chodzi o to, żeby tworzyć rozwiązania na 100% nieszkodliwe. Bo takich nie ma. Każdy produkt komuś lub czemuś szkodzi – na etapie wytwarzania, użycia czy już po użyciu (np. nawet najczystsze produkty „eko” i tak trzeba przetransportować, a to niewątpliwie generuje ślad środowiskowy, nie? Co z pozostałymi etapami życia produktu?).

Możemy tylko być ślepi na niechciane oddziaływanie… albo przyjąć, że gdy uzyskujemy więcej korzyści niż szkód, to godzimy się na te szkody i koniec biadolenia. Po prostu powinniśmy się godzić na dobre kompromisy. Bo inaczej się nie da.

Projekt #2 

Polepszacz gleby z popiołów ze spalania biomasy. Czyli po prostu świetne źródło P, K, Ca i innych. A przy okazji dobry sposób na domykanie obiegu.

Problem:

Jak to możliwe, że producent jeszcze w zeszłym roku wytwarzał wiele ton odpadu (popiół – np. kod 10 01 01, 10 01 03, 10 01 80), a teraz pokazuje, że już nie wytwarza? Przecież to brzmi jak przetwarzanie odpadów na polepszacz… i to bez zezwolenia. Za to grożą przecież kary!

Rozwiązanie:

Przypomnijmy, jak w ogóle „działa” pojęcie odpadu. Odpadem są te substancje, jakich posiadacz zamierza się pozbyć… i dopiero wtedy posiadacz przypisuje im jakiś kod odpadu zgodnie z katalogiem. To nie jest tak, że skoro w katalogu odpadów wymieniono jakieś popioły, to wszystkie takie popioły są odpadami – niezależnie od tego, co producent z nimi robi. Nie! To jest tak, że dopiero jeśli posiadacz chce się popiołów pozbyć, to wtedy szuka odpowiednich popiołów w katalogu i taki rodzaj odpadów przywołuje.

A co z popiołami, jakich posiadacz się nie chce pozbyć? No cóż – może po prostu są one zwykłym produktem, jak każdy inny i nie ma sensu się ich pozbywać, a zamiast tego należy wykorzystać je w sposób przydatny i bezpieczny? Czyli uzyskanie decyzji MRiRW nie jest wtedy sposobem na utratę statusu odpadu. Jest sposobem na wykazanie, że producent rzetelnie ogranicza ilość wytwarzanych odpadów – i zamiast tego robi wartościowy produkt.

Na szczęście w tym przypadku udało się to wszystko zrobić tak, że przynajmniej dla Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi jest jasne, że kocioł biomasowy jest również miejscem wytwarzania polepszacza. I co do zasady popiół, który tam powstaje jest produktem. A odpadem staje się wtedy i tylko wtedy, gdy z różnych względów nie da się uzyskać pożądanej jakości. Dla mnie to oczywiste i wszędzie tak to powinno działać.

Na szczęcie coraz częściej urzędy tak na to patrzą.

Jeśli jesteś spoza odpadowego grajdołka, to może nawet nie przychodzi Ci do głowy, że ktoś mógłby uznać popiół za odpad (przecież od tysięcy lat rolnicy korzystają z popiołów!)… i nie rozumiesz wtedy, o co chodzi z tym wywodem o przetwarzaniu na polepszacz i możliwych karach. Ale dla każdego, kto w tym siedzi, jest to niestety dość czytelne – maszyna urzędowa stworzyła schematy myślenia o „odpadach” i trudno jej z tych schematów wyjść. Na szczęście są jaskółki dobrej zmiany😉

Zrzut z jednej z decyzji MRiRW dla polepszacza z popiołu ze spalania biomasy. Jak dla mnie czytelne – co do zasady mamy produkt… a odpad dopiero, jak coś pójdzie nie tak. Czyż to nie powinno zawsze tak działać?

Co dalej

Czy tak do tego podejdą inne organy (np. WIOŚ, marszałkowie województw?)? Nie wiem. Ale uważam, że nie ma innej drogi, jak po prostu robienie dobrej roboty i pokazywanie, że dobra praktyka zapewnia ochronę środowiska. I nie trzeba jej przeszkadzać dodatkowymi papierami.

inż. Jan Kolbusz – Główny Technolog, Szef Sprzedaży Mikrobiotech, Członek Rady Naukowej Instytutu Technologii Mikrobiologicznych w Turku. Inżynier środowiska, specjalizuje się w innowacyjnych metodach przetwarzania odpadów o charakterze biodegradowalnym, zwolennik gospodarki bezodpadowej i biologicznych metod przetwarzania odpadów.

Ukończył inżynierię środowiska na SGGW w Warszawie oraz studia magisterskie (Master of Science) na University of Missouri, Columbia.W Mikrobiotech przygotowuje audyt dla klienta wraz z propozycją rozwiązań. Nadzoruje proces wprowadzania technologicznych rozwiązań optymalizujących zarządzanie odpadami. Pomaga także organizować dystrybucję produktu do odbiorców.

Fundusze RP EU
© mikrobiotech.pl 2026 Realizacja: Damtox.pl
Strona wykorzystuje pliki cookies w celu prawidłowego jej działania oraz korzystania z narzędzi analitycznych, reklamowych i społecznościowych. Szczegóły znajdują się w polityce prywatności. Rozumiem i akceptuję