Jak zrobić z popiołu produkt? Proces, przepisy i realne korzyści

Popiół to nawóz. Wiadomo o tym od tysiącleci (źródeł naukowych o tym do wyboru, do koloru, bo popioły stosowali już Sumerowie, Rzymianie, starożytni Chińczycy). Wie o tym też pewna duża elektrociepłownia z Warszawy, bo  niedawno udało się nam wspólnie uzyskać decyzje MRiRW (2 decyzje) dot. popiołów ze spalania biomasy (+ last minute edit: tuż przed zamknięciem odcinka dostaliśmy podobną decyzję dla elektrociepłowni z jednej z historycznych stolic Polski – ktoś zgadnie z której?). Gratulacje dla Was!

Warto to podkreślić jako przykład bardzo dobrej praktyki. Każdy kocioł biomasowy produkuje mniejsze lub większe ilości popiołów. Przekwalifikowanie tych popiołów na nawóz lub polepszacz gleby to chyba jeden z najlepszych przykładów gospodarki obiegu zamkniętego.

Popiół to przecież źródło m.in.: P, K, Ca, Mg i mikroskładników dla rolnictwa (i ma też właściwości odkwaszające glebę!). To ważne, bo przecież  niemal cała krajowa produkcja jest realizowana w oparciu o surowce importowane – cytat pochodzi stąd.

Dla jasności –  nie mam nic przeciwko importerom. Niech prowadzą swoje biznesy w najlepsze. Ale skoro możemy pozyskać nawozy z lokalnych zasobów, to po prostu róbmy to!

Jak to się robi

Przypominam: polskie prawo stanowi, że trzeba uzyskać specjalne pozwolenie od Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, żeby nawóz lub polepszacz wprowadzić do obrotu. To mnie wkurza.

Umówmy się: popiół z biomasy to przecież nawóz naturalny, który mógłby trafiać na rynek bez angażowania cennego czasu pracy urzędników. Chciałbym się kiedyś doczekać takiej deregulacji.

A teraz wróćmy na ziemię.

Nawozy i polepszacze można wprowadzać do obrotu na bazie regulacji tzw. unijnych lub krajowym (szczegółowo pisze o tym Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi w oficjalnym komunikaciei dotyczy to również popiołów z biomasy.

Wprowadzenie na poziomie unijnym daje dostęp do wszystkich krajów Wspólnoty, ale ma swoje komplikacje (np. regulacje unijne mocno ograniczają dowolność wyboru substratów). Natomiast wprowadzenie na poziomie krajowym pozwala sprzedawać tylko w Polsce (sprzedaż w innych krajach dozwolona co do zasady dopiero wtedy, gdy odpowiedni organ takiego kraju wyda stosowne pozwolenie), ale pozwala komponować produkty z dowolnych substratów (bez mała). Jest to po prostu łatwiejsze.

Tak, to prawda: nie zawsze jest tak, że w Polsce jest gorzej😉. Przeciwnie – uważam, że nasze, krajowe przepisy regulujące wprowadzanie do obrotu są prostsze i bardziej życiowe niż te unijne. Duży szacun dla polskiej administracji za to, że zachowała te uproszczenia.

Ktoś mógłby powiedzieć, że możliwość wprowadzania do obrotu tylko w Polsce to problem. Ale w praktyce to żaden problem, bo nasz rynek rolny jest ogromny. Przypominam: Polska ma ok. 189 tys. km² użytków rolnych (GUS – Rocznik Statystyczny Rolnictwa 2024, Tabl. 6. Dla porównania: Niemcy mają „tylko” ok. 179 tys. km². Nie wyobrażam sobie, żeby którykolwiek producent polepszacza wytworzył więcej, niż nasze rolnictwo może  przyjąć (i chce! ;).

Procedura – krok po kroku

Krok 1 – to zawsze analiza ekonomiczna. Powtarzam jak mantrę: nie każdemu opłaca się uzyskiwać decyzję MRiRW. Na przykład, jeśli koszt zagospodarowania odpadu jest niewysoki, to „przekwalifikowanie” na produkt może być nieopłacalne.

Przypominam: dystrybucja produktu to też koszty i ktoś te koszty musi ponieść. Na przykład łatwo się zapomina o tym, że nawet najlepszy produkt nie sprzedaje się sam – ktoś musi zaatakować potencjalnych klientów, ustalić ceny, określić koszty transportu, warunki płatności itd. A potem ktoś jeszcze musi zająć się opieką nad klientem, dokumentami sprzedażowymi itd. (niech rzuci kamieniem, kto nigdy nie zapomniał wysłać FV😉).

Jeśli zajmujesz się produkcją energii, to nowe obowiązki mogą Cię może szybko zniechęcić. Jeśli na koniec dnia okaże się, że wkładasz kupę roboty w coś, co nie przynosi zadowalających korzyści ekonomicznych… to i tak pewnie zarzucisz projekt. To po co go w ogóle zaczynać?

Krok 2 – analiza jakości. W przypadku popiołów mówimy o nawozach lub środkach mineralnych. Tutaj najważniejsze dla oceny jakości są stężenia ołowiu (Pb), kadmu (Cd), rtęci (Hg) i arsenu (As). Bo jeśli przekroczą one normę określoną w Rozporządzeniu Ministra Rolnictwa, to z produktu będą nici.

Ważne: jeśli Twój układ wytwarza popioły denne i lotne, to warto znać jakość obu. Zazwyczaj jest tak, że popioły lotne zawierają więcej metali ciężkich niż popioły denne. Dlaczego tak się dzieje?

Powodów jest kilka m.in. ten: popioły denne zawierają często więcej krzemionki (czyt. piasek jaki nieuchronnie dostaje się do kotła razem z paliwem), więc są naturalnie bardziej „rozcieńczone”. Z kolei popiół lotny to już crème de la crème i jego jakość potrafi znacząco odbiegać od jakości popiołu dennego. Dlatego nie należy zakładać, że znając jakość jednego popiołu, możesz od razu rozstrzygnąć o jakości drugiego.

Krok 3 – opracowanie dokumentacji i pozyskanie opinii instytutów badawczych. Polskie prawo deleguje dużą część oceny jakości produktu na instytuty badawcze określone w przywołanym wcześniej Rozporządzeniu Ministra Rolnictwa. Jeśli produkt nie wykazuje nadmiernych stężeń metali ciężkich i arsenu (patrz krok 2 powyżej), a instytuty uznają, że stężenia składników nawozowych jak np. P, K, Ca czy inne pozwalają określić, że produkt będzie przydatny dla rolnictwa… to możesz się spodziewać, że opinia będzie pozytywna. Na marginesie: popioły naprawdę zawierają dość składników nawozowych, by z łatwością uznać je za przydatne dla rolnictwa. Ale to wiadomo od tysięcy lat😉.

Krok 4 – gdy zbierzesz komplet opinii instytutów, to możesz składać wniosek do MRiRW. I tu kolejne ułatwienie. Ostatnio wnioski generuje się elektronicznie. Czyli naprawdę papierów jest mniej.

 

inż. Jan Kolbusz – Główny Technolog, Szef Sprzedaży Mikrobiotech, Członek Rady Naukowej Instytutu Technologii Mikrobiologicznych w Turku. Inżynier środowiska, specjalizuje się w innowacyjnych metodach przetwarzania odpadów o charakterze biodegradowalnym, zwolennik gospodarki bezodpadowej i biologicznych metod przetwarzania odpadów.

Ukończył inżynierię środowiska na SGGW w Warszawie oraz studia magisterskie (Master of Science) na University of Missouri, Columbia.W Mikrobiotech przygotowuje audyt dla klienta wraz z propozycją rozwiązań. Nadzoruje proces wprowadzania technologicznych rozwiązań optymalizujących zarządzanie odpadami. Pomaga także organizować dystrybucję produktu do odbiorców.

Fundusze RP EU
© mikrobiotech.pl 2026 Realizacja: Damtox.pl
Strona wykorzystuje pliki cookies w celu prawidłowego jej działania oraz korzystania z narzędzi analitycznych, reklamowych i społecznościowych. Szczegóły znajdują się w polityce prywatności. Rozumiem i akceptuję