Rząd zarobił 25 mld na handlu emisjami, to dlaczego płacimy więcej za prąd i gaz? 

co2 na niebie w postaci chmur

Niejednemu trudno będzie uwierzyć, ale Polska w 2021 zarobiła na handlu emisjami CO2 najwięcej spośród krajów europejskich uczestniczących w systemie. Business Insider przejrzał wyliczenia i pokazał, że z ponad 25 mld zł tylko niewielka część trafiła na modernizację energetyki i odchodzenie od technologii węglowych. 

Po lekturze ciśnie mi się na usta: oddajcie mi moje 25 mld.

Chcę zmiany systemu handlu emisjami (ETS)

  • Tak, jestem za walką o klimat.
  • Tak, od lat uważam, że powinniśmy ograniczyć ilość węgla i gazu, który zużywamy.
  • Źródła odnawialne może nadal nie są idealnym rozwiązaniem, ale zmniejszają uzależnienie kraju od decyzji innych krajów, które budują gazociągi czy sprzedają nam surowce. 

Dlatego właśnie chcę zmiany systemu handlu emisjami (ETS). Bo ten mechanizm ma szansę przyspieszyć transformację sektora, ale w obecnej formie zwiększa tylko trwającą drożyznę i jest sposobem na reperowanie budżetu przez polityków. 

Wybrani i… płacący

System ETS podobał mi się, bo wskazywał na ekonomiczną zasadność odchodzenia od paliw kopalnych, tyle że tak było w teorii. Czym się skończyło w realu? Ano tym, że Twoje pieniądze finansują zniżki dla osób i firm, które rząd sobie wybrał do dopieszczania. Jak to możliwe? 

To proste: 

  • państwo sprzedaje kredyty ETS i pieniądze ze sprzedaży zasilają budżet państwa. 
  • Państwo następnie rozdaje te pieniądze wg własnego klucza… m.in. na pokrycie strat związanych z rosnącymi cenami energii dla wybranych segmentów rynku (!?). 

Jeśli jesteś segmentem rynku „wybranym przez rząd”, to super, możesz darować sobie czytanie ciągu dalszego. Ale jeśli nie jesteś, zapraszam do dalszej lektury 😊.

Jeśli nie ETS, to co?

W takiej formule system ETS – śmiem twierdzić – nigdy nie doprowadzi do zmiany, bo skoro państwo „zarabia” na emisjach CO2 i może dowolnie pieniądze „rozdawać”, to po co ma dążyć do obniżenia emisji?

Chciałbym to zmienić. Jak? 

Przykładowe rozwiązanie: 

  • Blokada środków ze sprzedaży kredytów ETS i finansowanie nimi sekwestracji CO2.
  • Sekwestracja CO2 to działanie, które możemy wprowadzić już dziś, i to na ogromną skalę. Z dużymi sukcesami. 
  • Nie wiem czy wiesz, ale np. w glebach mamy około 3 razy więcej węgla niż w atmosferze. Tak, wiem, brzmi dziwnie, ale w glebie jest ogromnie dużo węgla w postaci tzw. próchnicy. I to jest dokładnie ten sam węgiel co w CO2, tylko inaczej wygląda. 

Dobra wiadomość jest taka, że rośliny szybko i łatwo przekształcają CO2 do postaci organicznej, bardzo trwałej (setki lub nawet tysiące lat w glebie! Uważaj z pytaniem mnie o badania i dowody, bo mogę o tym baaaardzo długo gadać :). 

Co w związku z tym? Pozwólmy, by rolnik, leśnik lub inny „posiadacz ziemi” zwiększał ilość trwałego węgla organicznego w glebach i dostawał środki z ETS adekwatnie do ilości, jaką zmagazynował/zmagazynowała w glebie. Proste i wykonalne metodami praktykowanymi na co dzień w rolnictwie. 

Jaki będzie efekt? 

  • Możesz wreszcie zacząć spodziewać się, że rachunki za prąd przestaną rosnąć (lub może nawet kiedyś spadną!). 
  • Ponieważ Twoje pieniądze zaczną omijać państwowy monopol, to wreszcie państwo dostanie zachętę, by jednak pozwolić pozostałym środkom z ETS pracować na rzecz transformacji energetycznej… bo już nie będzie mogło udawać, że podwyżki cen to „wina kogoś innego (UE, ekolodzy, poprzednie rządy itd.??)”. 
  • To, że dzięki temu powietrze będzie „czystsze”, a gospodarka zapewne bardziej niezależna, to tylko kolejne, dodatkowe korzyści.
Fundusze RP EU
© mikrobiotech.pl 2022 Realizacja: Damtox.pl
Strona wykorzystuje pliki cookies w celu prawidłowego jej działania oraz korzystania z narzędzi analitycznych, reklamowych i społecznościowych. Szczegóły znajdują się w polityce prywatności. Rozumiem i akceptuję