Coraz częściej okazuje się, że odpadowa codzienność… wcale nie musi być odpadowa. Dobry przykład? Piasek z piaskowników, czyli coś, co najczęściej idzie na zwałkę pod kodem 19 08 02. A szkoda, bo jeśli dobrze poukłada się proces, to piasek może stać się produktem do wykorzystania na miejscu. I to bez tej całej odpadowej otoczki.
Ostatnio zamknęliśmy projekt, który to potwierdza. I tu należy się duży ukłon dla naszego klienta: nie tylko uporządkowaliście ważny temat, ale pokazaliście, że da się zrobić coś, co w wielu miejscach uchodziłoby za „niemożliwe”. A jednak: piasek nie uzyskuje statusu odpadu, bo spełnia wymagania jakościowe i ma sensowne zastosowanie.
A teraz łap wycinek decyzji administracyjnej, która o tym mówi. I wskazówki, jak to możesz zrobić samodzielnie.

Po pierwsze – to nie jest produkt uboczny
Wiem, że wielu w branży już próbowało podejść do tematu piasku z piaskownika – najczęściej na sposób uzyskania decyzji marszałka dot. produktu ubocznego. Ale to spaliło na panewce, bo utarło się, że produkt uboczny może być tylko tam, gdzie jest proces produkcyjny… a oczyszczalnia nie prowadzi procesów produkcyjnych. Więc nie można tu uznać niczego za produkt uboczny. Czujesz? Jak nie czujesz, to poczytaj IV SA/Wa 734/21.
Skoro nie produkt uboczny, to co?
Proces jest prosty, ale wymaga konsekwencji. Najpierw przyzwyczaj się do rozgraniczania pojęć „odpad” i „substancji” (patrz art. 3 ust. 1 pkt 6 ustawy o odpadach). Twoim zadaniem jest wykazać, że choć nadal wytwarzasz substancję – zawartość piaskowników – to nie uzyskuje ona statusu odpadu.
Powtórzę to jeszcze raz, ale innymi słowami: tu nie chodzi o to, by utracić status odpadu. Tu chodzi o to, by wykazać, że substancja nie staje się odpadem.
Teraz przejdź do analizy naukowo-technicznej. Czyli sprawdzenia jakości piasku. Jeśli np. stosujesz sensowną płuczkę piasku, to prawdopodobnie uzyskujesz substancję o jakości nieodbiegającej od jakości kruszyw, jakie z powodzeniem można użyć w pracach budowlanych – np. jako podsypka przy budowie i remontach sieci wod.-kan.
Nie spiesz się. Wykonaj stosowne badania, pozyskaj opinie lub ekspertyzy. Nie każdy musi być specjalistą od piasku. Ale w Polsce jest dość zdolnych specjalistów, którzy chętnie pomogą i wspólnie na pewno uda się wam rozgryźć ten problem i stworzyć rzetelną dokumentację.
Zatem – jeśli po płukaniu piasek uzyskuje parametry pozwalające na bezpieczne, korzystne użycie, to nie ma powodu, by traktować go jak odpad.
Brzmi logicznie? No właśnie.
A teraz realia urzędowe
Niestety, organy nadal lubią uważać, że to one „decydują”, co jest odpadem. I nie jest dla nich czytelny argument, że to Ty jako posiadacz decydujesz czy, co lub kiedy staje się odpadem. Więc samo wyprodukowanie jakościowego piasku na oczyszczalni i potwierdzenie jego jakości może być potraktowane przez urzędnika, tak jak wiele innych rzeczy – nie liczy się prawda, liczy się papier (stety-niestety).
Dlatego gramy ich kartami i uzyskujemy pozwolenie na wytwarzanie odpadów. To pozwala wpisać wprost, że instalacja ogranicza ilość odpadów:
-
piasek jest płukany;
-
podlega kontroli;
-
a tylko niespełniające wymagań partie stają się odpadem.
Reszta? Produkt do wykorzystania na potrzeby własne. I brak podstaw do opowiadania o tym, że coś jest odpadem.
Masz wątpliwości, czy pozwolenie na wytwarzanie odpadów wystarczy? Przyjrzyj się konstrukcji wniosku (ustalonej przecież odgórnie – patrz art. 184 prawo ochrony środowiska) i wgryź się w ten element: „wskazanie sposobów zapobiegania powstawaniu odpadów lub ograniczania ilości odpadów i ich negatywnego oddziaływania na środowisko”. Czujesz? Jak masz wątpliwości, to daj znać! Pomogę.
Co z tego wynika w liczbach?
W skrócie: oszczędności. Bo mniejsza masa odpadów to niższe koszty ich zagospodarowania. Ale też brak zakupu kruszyw, jakich używa w dużych ilościach przy budowie i remontach sieci. A to dodatkowe, wymierne oszczędności. Czyli – w sumie – więcej oszczędności, mniej kilometrów, mniej dupogodzin… a przy okazji mniejszy ślad środowiskowy (tak, też się liczy).To te małe kroki, które naprawdę się opłacają.
Czy oczyszczalnie pójdą w tę stronę? Oby. Bo im mniej odpadów powstaje, tym lepiej dla wszystkich: środowiska, finansów, logistyki. Mam nadzieję, że kiedyś dojrzejemy do tego, że do ograniczania ilości odpadów nie będzie potrzebna dodatkowa papierologia. I nawet to sztuczne pozwolenie na wytwarzanie odpadów przestanie być potrzebne. Bo – między Bogiem a prawdą – ono nie jest potrzebne! To tylko plaster na absurdalne interpretacje, jakich pełno w naszym ustroju odpadowym.
Ale na dziś? Jest jak jest. Więc skoro już trzeba robić papiery — róbmy je tak, żeby naprawdę coś poprawiały. I były możliwie proste.
inż. Jan Kolbusz – Główny Technolog, Szef Sprzedaży Mikrobiotech, Członek Rady Naukowej Instytutu Technologii Mikrobiologicznych w Turku. Inżynier środowiska, specjalizuje się w innowacyjnych metodach przetwarzania odpadów o charakterze biodegradowalnym, zwolennik gospodarki bezodpadowej i biologicznych metod przetwarzania odpadów.
Ukończył inżynierię środowiska na SGGW w Warszawie oraz studia magisterskie (Master of Science) na University of Missouri, Columbia.W Mikrobiotech przygotowuje audyt dla klienta wraz z propozycją rozwiązań. Nadzoruje proces wprowadzania technologicznych rozwiązań optymalizujących zarządzanie odpadami. Pomaga także organizować dystrybucję produktu do odbiorców.
